niedziela, 6 maja 2018

Radośnie rosnę i myślę. Recenzja i rozdanie ;-)

Od dawna podglądam na blogu Marzenę Fenert - mamę Milenki.
Przypadła mi do serca forma pracy z małym dzieckiem, oparta na traktowaniu dziecka na miarę jego możliwości rozwojowych, ale nie ujmując mu nic tylko dlatego, że rozwoj mowy, komunikacji był/jest zakłócony.

Na rynku wydawniczym ukazała się ostatnio pomoc do terapii. Niezwykła pomoc.


Mama Milenki stworzyła świetny materiał do pracy z małym dzieckiem.

Czemu polubiłam to opracowanie?

Z kilku powodów:


Po pierwsze: osobiście bardzo lubię, gdy karta pracy ma rozmiar A4, a na niej jest tylko jedno zadanie.  Ogranicza to dziecko bodźce przypadkowe, pozwala skupić się na konkretnym zadaniu.

Po drugie: w książce można każdą kartę wyrwać i pracować na pojedynczym arkuszu.

Po trzecie: poziom zadań jest bardzo różnorodny. Znajdziecie tam materiał dla dzieci, o różnym poziomie rozwoju i na pewno dopasujecie do każdego.
Od bardzo prostych:



Po trudniejsze:






Po czwarte: w czasie pracy nie sposób milczeć. Na kartach tyle się dzieje. Klasyfikujemy wg rodzaju, przeliczamy, opowiadamy, różnicujemy tworzymy wiele innych werbalnych aktywności.

Po piąte: można nie znać cyfr - można licząc rysować kropki, ba - kontrolując poprawność po porstu skreślić zbyt dużą ich ilość.


Po szóste: ćwiczymy percepcję wzrokową porównując elementy, szukając takiego samego, czy uzupełniając elementy:

Na fotce - najpierw dorysowaliśmy brakujący element (analiza i synteza wzorkowa) na końcu zaznaczamy pętlą motylka, który jest taki sam jak ten, w ramce)



Po siódme: sporo materiału sylabowego:






Po ósme: można też pokolorować sowę, która towarzyszy nam na każdej kartce ;-)


Omówiłam kilka kartek z 48 zawartych w pomocy.

Szczerze polecam również dlatego, że ilustracje są bardzo ładne, czytelne.
Dla mnie to też ważny aspekt gotowych kart pracy.

Na moim fanpage trwa konkurs. 
Można wygrać egzemplarz omawianej książki z autografem autorki.

Co trzeba zrobić?

1. Na fanpage Pracowni polubić post.
2. Polubić stronę Marzeny Fenert - autorki
3. Zaprosić do zabawy jedną osobę (na FB)
4. Pod wpisem na blogu, czyli tu napisać: biorę udział i podać swoje inicjały z FB.

Losowanie wg zgłoszeń na fanpage mojej pracowni.
Chcecie?
To naprawdę wartościowe narzędzie do pracy z małym dzieckiem.


Chyba nie wspomniałam:
jestem jednym z  Patronów Medialnych tego świetnego narzędzia.



Zgłoszenia do godziny 23.59 13 maja, 

losowanie i podanie wyników dnia 14 maja.

Stacja pogody i kalendarz - elementy terapii mowy.


Zaczęło się od zdjęcia na fanpage Marzeny na FB.
Cena powalała.... 150 zł


Tak więc poszukałam, gdzie można zakupić podobne figurki.
Filcu w domu pół szafy.

Znalazłam w sklepie Domowe Montessori pacynki "Pan".
Przyszły cudnie opakowane.


Przygotowałam na spodzie tacy kołki, by je zamocować do malowania


i farbami akrylowymi zaczęłam zmieniać im kolor ;-)


Potem z filcu docięłam trójkąty, zszyłam w stożki.
Klejem na gorąco wkleiłam je na głowy.

Pokusiłam się jeszcze o czapkę "tęcza" -
 na białym filcu mazakiem pokolorowałam paski.
Dorysowałam na brzuchach właściwe oznaczenia pogody.

Mamy więc (od lewej):
 słonecznie,
słonecznie z zachmurzeniem,
tęcza,
śnieg,
wiatr,
zachmurzenie,
burza
deszcz


Z ramki obrazka przygotowałam makietę (wyjęłam tylko szybkę).
Dokleiłam na ciepło kołki meblowe, 
by pacynki stabilnie stały, ale też dawały się wygodnie przestawiać/

Nadszedł czas na kalendarz.

Kupiony w sklepach sieci Tiger trochę nie spełniał moich wymagań.



W ruch poszła czarna taśma izolacyjna.
Zakleiłam co mi nie pasowało.


Dorobiłam polskie dni tygodnia, rok i nazwę miesiąca.
Nazwa miesiąca jest doklejana masą mocującą
 (na fotce jeszcze jej nie ma).



I kiedy stacja pogody została już uruchomiona wpadłam na pomysł,
by dołączyć do niej pory roku.

Tak powstawało moje  drzewo 4 pór roku

Na zdjęciu jeszcze zima ;-)


Kolejne pory roku wygladają tak:


Liście doklejone są do klamerek,
 śnieżynki, kwiaty i jabłka dopinane na zatrzask.


Dacie wiarę, że niemal każde moje dziecko
 zajęcia zaczyna od sprawdzenia, 
czy właściwy krasnal jest ustawiony obok kalendarza
i czy na kalendarzu jest właściwa data
 (o ile już znają pojęcie kalendarza).


Oto moja stacja pogody i kalendarz.

Trochę trwała produkcja, ale to jedyny egzemplarz
tak funkcjonujący ;-)

Ładny?

sobota, 5 maja 2018

Mój ogród - do terapii ;-)


Przeglądając strony z terapią (nie nasze strony) 
nie raz widziałam cudne rzeczy z filcu.

W głowie zaczęły kiełkować myśli, by sobie coś uszyć.

Weszłam w posiadanie materiału do pracy
 z "Maleńką, bardzo głodną gąsienicą" - ktoś uszył dla mnie.
 Gdy przyszła do mnie wiedziałam, że muszę spróbować sama.

Prosty w obróbce materiał już pięciokrotnie zamienił się w pomoce do terapii ;-)

Pierwsza była książeczka Jędrusia. Działa do dziś.

Druga była "Marzenka nad morzem" - też działa ;-)

Trzecia była pizza - ciągle w użyciu.

Czwarta - stacja pogody,  ;-)

Piąty - drzewo czterech pór roku.

Nadszedł czas na ogród.

Wpadło mi w ręce pudełko po ciasteczkach (z Biedronki) 
i fajna tkanina od kwiatów.
No i nie dało mi spokoju.


Wyścieliłam je folią aluminową, bo miało kilka tłustych plamek od ciastek.
Potem wyłożyłam brązowym materiałem/zamszem.

Pierwszy powstał ogródek, płot z patyczków (docinanych nożyczkami) 
przyklejonych klejem z pistoloteu.
Potem uszyłam "ziemię". 

 









 - Por powstawł wg tego pomysłu.






- marchewka z  tego,



- cebula dymka miała powstać z tego, ale odwróciłam rzodkiewkę do góry nogami ;-)






 - rzodkiewka wg tego




Pierwsze warzywa prezentowały się tak:


Całość zajęła mi dwa popołudnia. Mało lub dużo.
Gdy masz wolne dwa popołudnia - to niewiele, 
gdy pracujesz non stop - bardzo dużo.
Niemniej mam ;-)




Normalnie zazieleniło się w moim ogrodzie ;-)



Siadam do rozplanowania pracy z nową pomocą.


środa, 2 maja 2018

Moja nowa chusta - Strzałka


Od jakiegos czasu zmagam się z nową chustą.
Jak ją robić przeczytacie tu.

Zaczynałam tak, ale okazało się, że druty za duże...


Sprułam, zmieniłam druty i zaczęłam.


Prawda, że korzystniej? Choć motam się ciągle z nitką.
To nie był dobry pomysł, by wybrać nitkę złożoną z kilku nitek, nieskręconych.
Ciągle mi się jakaś gubi. W tym, co już mam jest kilka takich drobnych błędów.

Traktuję tę chustę jako treningową.

Doszłam do pierwszej zmiany koloru - 








Trzymajcie za mnie kciuki, bo druty małe, wolno się robi.



poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Kotek Puszek, czyli kolejny materiał AAC


Ciągle uczę się programu Boardmaker.

Sama, bo nie mam na razie czasu na profesjonalny kurs.

Jednak moim dzieciom, które mówią, 
ale mają trudności z budowaniem wypowiedzi
pomoce opracowane przeze mnie wystarczają ;-)

Mam świadomość, że dla dzieci, 
które korzystają tylko z komunikacji pozawerbalnej
mogą być nieczytelne.

Doszlifuję to niebawem.

Dziś wierszyk, bo rymowane wierszyki lubię ponad wszystko ;-)

Znacie? Na pewno ;-)







Jeśli chcecie plik w rozmiarze A4 
zostawcie dobre słowo w komentarzu i adres e-mail.

Nadchodzi majówka.
Na pewno pojawi się więcej materiału ;-)