wtorek, 16 stycznia 2018

Blok - ale nie czekoladowy ;-)




Składniki:

200 g mleka w proszku (można dodać trochę więcej, by blok nie był zbyt luźny)

100 g cukru
1 opakowanie cukru waniliowego - 16 g
75 g masła
pół szklanki wody
200 g mieszanki bakaliowej (migdały, rodzynki, orzechy)
dwa arkusze wafla (suchego, pokruszonego)




W garnuszku na niewielkim gazie rozpuścić masło, cukier, wodę, pod koniec dodając cukier waniliowy. Dokładnie wymieszać i odstawić do lekkiego przestudzenia.

W osobnym naczyniu wymieszać mleko w proszku i bakalie i pokruszone wafle, po czym powoli, mieszając, wlać rozpuszczoną zawartość garnuszka.

Bardzo dokładnie wymieszać, wyłożyć do małej keksówki (wyłożonej uprzednio folią aluminiową). Przykryć folią od góry (by nie chłonęło zapachów) i wstawić do lodówki, najlepiej na 24 h.

Smacznego :)

Przepis pochodzi ze strony Doroty:  jednak nieznacznie go sobie zmodyfikowałam:)


Całkiem prywatnie - o spełnianiu własnych marzeń.


Mam marzenia.

Mam ich niewiele, ale ciągle mam.

O tym jak ważne są marzenia i po co są marzenia możesz posłuchać tu:


Dobra kawa, 20 minut wolnego czasu i nic nie będzie jak było wcześniej ;-)

O marzeniach zaczyna się w 9 minucie, ale nie omińcie wcześniejszych minut ;-)


Moje pierwsze z marzeń szło sobie ze mną ponad 35 lat, może nawet więcej.


Dawno temu (miałam wtedy może 5,6 lat?)
jeździłam z rodzicami do znajomych.

Ot takie niedzielne spotkania przyjaciół.
Dorośli grali w karty, dzieci bawiły się.

Znajomi rodziców nie mieli dzieci.
Mieli piękne miekszanie pełne ciekawych rzeczy.
Były lata 70-te.
Wszyscy wtedy mieli tak samo w mieszkaniach, 
ale tamto mieszkanie na długo utkwiło mi w pamięci.

Było zupełnie inne, choć w bloku.

Pani domu przygotowywała dla nas (trzech sióstr) ciasteczka, napój.

Dawała nam też do zabawy butelkę.

Nie, to nie była zwykła butelka

To była butelka z pozytywką.

W szklanej kopule tańczyła baletnica.

Wpatrywałyśmy się w nią z uwielbieniem.

Dźwięk tej pozytywki długo jeszcze słyszałam.
Kojarzył mi się wtedy z niewyobrażalnym bogactwem.
Bo skoro ktoś pije  z takich butelek, to musi być bardzo bogaty.

To były myśli pięcioletniej dziewczyki ;-)

Szukałam potem takiej butelki,
ale ciężko było ją gdziekolwiek wypatrzeć.

I oto nagle znalazłam przypadkiem na Allegro.

Miała w sobie jeszcze alkohol z tamtego okresu,
ale cenę miała zaporową.

Nie ucieszyło mnie, że sprzedawca z czasem opuścił cenę 
z 2000 zł na 1500 zł.



I oto nagle, tuż przed Świętami Bożego Narodzenia
 trafiłam na inną aukcję.


Z drżeniem serca czekałam na przesyłkę.
Było z nią trochę zawirowań, 
ale w końcu dotarła 

i oto moje marzenie z dzieciństwa spełniło się.


Mam swoją własną baletnicę.
Za 96 zł :-)


Jędruś ją nakręca i patrzy w nią takimi oczami,
jakimi ja wpatrywałam się 40 lat temu.....

Marzenia trzeba mieć.
Trzeba je spełniać, ale koniecznie nadal jakieś posiadać ;-)

Mam jeszcze inne marzenia.
Kiedyś je spełnię, są w zasięgu ręki ;-)

Moja pozytwka:



Na filmie kawałek, gra baaardzo długo ;-)

Macie marzenia?



sobota, 6 stycznia 2018

Pączki na serku homogenizowanym.



Zachciało się rodzinie wieczorem ;-)
I oto są ;-)


Pączki na serku homogenizowanym.





Szybki deser w 10 minut plus smażenie

300 g serka homogenizowanego,
3 jajka
szczypta soli
1,5 szklanki przesianej mąki
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia.

Jajka wymieszać widelcem z serkiem na gładką masę.
Dodać przesianą mąkę, sól i proszek.
Kłaść łyżeczką na rozgrzany olej (ja smażę w głębokiej patelni)
Smażyć na złoto.


Wyjmować na talerz wyłożony ręcznikiem kuchennym.
Gdy ostygną posypać cukrem pudrem.

Z przepisu wychodzi jakieś 10-15 sztuk więcej niz na zdęciu.



Smacznego :-)

piątek, 5 stycznia 2018

Mój pierwszy entrelak.


Przymierzałam się do niego wiele razy wzdychając, że musi być trudny.
Przeglądałam Internet smucąc się, że to nie na moje umiejętności.

Ale nadszedł taki dzień, w którym znalazłam w sobie determinację i...
zaczęłam.

Początki samej techniki opisałam tu, co powstało z mojej próby - tu.

Potem było już tylko gorzej.

Przekombinowałam wzór dodając ażur.


Sam ażur fajny, ale do jednobarwnej nitki.

W efekcie wszyskiego było za dużo....



I wtedy nadszedł drugi przełom - wszystko sprułam i zaczęłam od nowa ;-)


Tuż przed blokowaniem wyglądał tak:



Wyprany i naciągnięty do wysuszenia nabrał szlachetności,
i mimo pstrokacizny włóczki prezentuje się tak:




Prawa strona:


Lewa strona ;-)


W całości ma wymiar: 


Zrobię mu jeszcze fajne zdjęcie w ładnym otoczeniu,
ale mimo to już go bardzo lubię. 
Zwłaszcza za to, że pokazał mi, 
że nie ma rzeczy niemożliwych.

Na drutach powstaje kolejny, 
wszak Św. Mikołaj przyniósł ciekawszą włóczkę ;-)




niedziela, 19 listopada 2017

Edek - maskotka do terapii ;-)


Powstał przypadkiem.
Od dawna chciałam mieć taką pacynkę z duszą.
Gotowych (sklepowych) mam kilka.

I oto z kawałka, na którym ćwiczyłam technikę entrelak
powstał Edek ;-)
To sentymentalna dzianina - pokonałam na niej to, co wydawało mi się
niemożliwe do pokonania.
W dodatku przypomina patchwork, który uwielbiam ;-)

Edek jest.... smokiem? wężem?
Na pewno jest cudakiem ;-)

Będzie zjadał różne przedmioty psując ciągi logiczne,
będzie podkradał obrazki, pompony.
Mam dla niego mnóstwo zadań.

Poznajcie Edka ;-)



Oczy Edka są z opakowania po niespodziance w kinder-jajku ;-)
obrobione szydełkiem.


Ma uroczą grzywkę, prawda?

Ma też język ;-)


I jeszcze profil ;-)


Jest koślawy, niesymetryczny, ale jest taki,
jak chciałam.
Dzieci pokochają go na pewno ;-)

I jeszcze prezentacja ;-)


No to już znacie Edka ;-)




Entrelak - czyli jak zdradziłam Virusa ;-)


Do tej pory moje ręce stworzyły pięć chust w technice Virus Tuch.

pierwsza ;-)

druga :-)

trzecia :-)

czwarta ;-) - na fotce jeszcze nie ukryte nitki.

i ostatnia ;-)

...ale chodził za mną nowy wzór - tyle, że wyglądał na bardzo trudny.

Nie dawał mi spokoju, więc wzięłam resztkę włóczki z chusty, druty,
tablet z filmami na YT i oto moje początki ;-)




Potem  - natchniona taką chustą zaczęłam szukać wzoru na ażurowy liść:
ooo taki:


Zdjęcie z bloga:  bajkowe koronki

Nie znalazłam, ale znalazłam taki film i zrobiłam swój listek:


W nocy skończyłam swoją próbkę schematu.

Zrozumiałam, pokochałam, już wiem, że jestem gotowa na nową chustę.

Na jakiś czas zdradzam Virus Tuch - z entrelakiem ;-)

Marzy mi się taka:

(na zdjęciu - po zblokowaniu, więc nie jest taka "sprężysta" jak podczas robienia,)

albo taka:


Albo taka....


przekopałam Internet, zasięgałam opinii - zamówiłam włóczkę:



i niecierpliwie czekam na kuriera.

Zajrzyjcie zobaczyć co powstało z tej kolorowej próbki ;-)



Entrelak moją nową miłością.



sobota, 11 listopada 2017

Udka z ryżem i warzywami - pyszne i proste ;-)


Kolejny obiad z serii: szybko, smacznie, dużo ;-)



Składniki:

8 udek,

3 woreczki ryżu (lub 1,5 szklanki)

2 marchewki (spore)

1 cebula

1 pietruszka (duża)

1 litr rosołu,  
(można zastąpić: 2 kostki rosołowe +1 litr wody - zagotować),

przyprawa do kurczaka


1. Udka wyczyścić (ja zdjęłam skórę), przyprawić, 
wstawić do lodówki na 2 godziny.



2. Surowy ryż wyspać do miski.


3. Zetrzeć warzywa, podsmażyć cebulę.
Warzywa wymieszać z  surowym ryżem.


4. W blaszce wyłożyć ryż z warzywami.


5. Na tym ułożyć doprawione mięso.


6. Zalać rosołem lub bulionem z kostki.


7. Przykryć folią


8. Piekarnik nagrzać do180 stopni. 
Piec 1,5 godziny.

9. Po upieczeniu zdjąć folię i dopiec jeszcze 5 minut do zrumienienia mięsa.



Pyszne ;-)


Smacznego ;-)