czwartek, 3 grudnia 2015

Olaf i automatyzacja.


Prosta pomoc do automatyzacji ćwiczonej głoski.

Drukujemy Olafa - o jeden komplet więcej niż graczy (u mnie to trzy komplety).

Można go znaleźć tu:

Moje elementy są zalaminowane.

Szykujemy również zestaw wyrazów do automatyzacji.
(u mnie na etykietkach - nie załapały się na zdjęciu - stosik kart z wyrazami.)

Drukujemy kostkę - ja okleiłam drewnianą, dużą kostkę.
 Niestety nie pamiętam skąd mam szablon kostki i gdzie go mam, ale znajdę.
Na zdjęciu pomoce do głoski [r], a wśród nich właśnie moja kostka.



Zamiast kostki można mieć instrukcję i zwykłą kostkę.



Zasada jest prosta: trzeba zbudować bałwanka Olafa.
Każdy rzut kostką to możliwość zdobycia części bałwanka. 

Uwaga: wyrzucenie słońca lub szóstki powoduje, że Olaf się roztapia 
i trzeba oddać jeden element. :-)

Przebieg gry:
1. Rozkładam na stole pogrupowane elementy.
2. Objaśniam kostkę lub instrukcję.
3. Dziecko rzuca kostką.
4. Zanim otrzyma element bałwanka bierze pierwszą kartę ze stosu.
5. Jeśli umie czytać - odczytuje, jeśli nie czyta - ja czytam, a dziecko powtarza.
6. W wersji dla młodszych dzieci nie mam kart z wyrazami tylko z obrazkami.
7. Po wymówieniu wylosowanego wyrazu gracz otrzymuje element bałwana.
8. Gra kończy się w chwili ułożenia pierwszego bałwanka.

Emocji co nie miara, zwłaszcza, gdy trafiamy na słońce.

Zadziwiające jest, jaką radość wywołuje u dzieci moje słońce,
 a jaki smutek - gdy wylosują one ;-)

Stosik z wyrazami/obrazkami dobieramy do własnych potrzeb.

U mnie na zdjęciu ćwiczenia z wyrazami zawierającymi głoski [l] i [r]
w jednym wyrazie.


Gdyby ktoś chciał kartę - instrukcję, 
wystarczy wpisać w komentarzu podając adres.
:-)

PS. Jeśli nie jesteś logopedą możesz taką grę wykorzystać 
przy odrabianiu pracy domowej: odpytywanie wierszyka na pamięć,
 liczenie, tabliczka mnożenia, itp ;-)




środa, 25 listopada 2015

Karty okolicznościowe ;-)

Pracownia to nie tylko terapia.
To także rękodzieło...
Dziś na FB znajomy przypomniał mi, że robiłam karty ;-)

Mam gdzieś na dysku całe ich mnóstwo.

Mam też w szafie spore pudełko kart ;-)

Ku pamięci wrzucę kilka moich ulubionych - świątecznych.







Zaproszenia na chrzest Jędrusia ;-)


 karty urodzinowe dla dzieci ;-)


i dla nastolatek....




I większe zamówienia dla firm...




I książeczkę na prezent 18-tkowy....



ech... sięgnęłam do dawno nie ruszanych wspomnień,
kiedy kawałki kolorowego papieru pozwalały wyłączyć się od trosk tego świata.
Wracam do nich w sobotę - postanowione,
Choćby na tyle, by zrobić karty na te Święta ;-)


niedziela, 22 listopada 2015

Kapcie = mój debiut ;-)


Chodziły za mną od dawna.
bardzo chciałam je mieć.

Takie kapcie na terapię dywanową ;-)
Miękkie, ciepłe i ... własnoręcznie zrobione,
Nie robiłam jeszcze kapci więc było to wyzwanie ;-)
Przeszukiwałam sieć w poszukiwaniu wzorów. 

Coś tam znalazłam, 
ale po zrobieniu kilku rzędów wylądowało w pudełku z ufokami ;-)

Wczoraj  trafiłam na blog Antoniny.
Zakochałam się w tych kapciach ;-)


Jeden wieczór i jedno popołudnie i oto mój pierwszy kapeć gotowy ;-)
Nie jest tak piękny, jak Antoniny - ale jest mój ;-)



Czubek kapcia przykurzony bo i włóczka była jakaś taka...
stara ;-) na próbkę, ale co tam  - zaraz wypiorę ;-)


Siadam do drugiego kapcia, póki mnie trzyma wena ;-)

Schemat kapcia znajdziecie tutaj.

Schemat wzoru muszelki - choć w kapciach Antoniny muszelka ma 5 słupków, 
mnie się bardzo przydał w robieniu spodu kapcia.



Poza chustą i kilkoma serwetkami to moje pierwsze spotkania z szydełkiem ;-)





Coś mi się wydaje, że pokocham te kapcie miłością pierwszą ;-)
ładne?

dopisane: 28.11.2015

Skończyłam ;-) Mam dwa kapcie ;-) 
Pompony zastąpione przez stokrotki ;-) 

waga kapci w rozmiarze 40 to 55 g (wraz ze stokrotkami).
Warto wiedzieć zanim zacznie się robić z resztek włóczki ;-)
Można sobie ja zważyć przed robótką ;-)

środa, 18 listopada 2015

Kto lubi? - pomoc do bogacenia słownika za grosze.


Uwielbiam takie pomoce, które powstają w 15 minut,
a zajmują dzieci w różnym wieku na całe godziny.
Nie wiem, czy znacie pierwszy komplet: Gdzie mieszka?

Przyszedł czas na drugi zestaw - Kto lubi?

Szablon znaleziony  w sieci - niestety nie pamiętam skąd,
ale mam w swoich zbiorach na dysku.

Wystarczy wydrukować dwa razy, podkleić np. taśmą dwustronnie klejącą,
zakupić 10 pudełek od zapałek i możemy zrobić fajną pomoc.
U mnie do kompletu dorobione są jeszcze karty kontrolne - ze starych kart do gry.

 

Pomoc ćwiczy:
1. małą motorykę - nie tak łatwo zmontować pudełko od zapałek,
2. słownictwo (nazwy zwierząt i nazwy pokarmów)
3. kojarzenie - kto lubi banany?
4. percepcję wzrokową: u mniejszych dzieci - początkowo szukamy pudełek zgodnie z obrazkami na wylosowanej karcie kontrolnej.

Przebieg ćwiczenia:

1. Wyjmujemy "posiłki" ze "zwierzątek". Osobno rozkładamy pudełka z obrazkami zwierząt.
Nazywamy zwierzęta na obrazkach, potem nazywamy pokarmy na obrazkach.


2. Wybieram jeden pokarm - np banany. Pytam: Popatrz, kto ma ochotę na banany?


3. Dziecko (jeśli wie) wybiera właściwy obrazek (małpka). 

4. Montuje pudełko.

5. Analogicznie pracujemy nad pozostałymi pudelkami.

6. Gdy wszystkie pudełka zmontowane pokazuję dziecku, że teraz trzeba wysunąć do połowy "jedzenie" z pudełka i dołączyć kolejne (tak samo wysunięte) pudełko w taki sposób, by powstał pociąg.





7. Gdy mamy pociąg - do każdego zwierzaczka dokładamy kartę kontrolną.



8. Budujemy proste wyrazowe zdanie: Małpa lubi banany.

8a. Ze starszymi dziećmi dokładam kostkę. Dziecko rzuca kostką i wskazana ilość oczek mówi o ile wyrazów musi rozbudować swoje zdanie: Np. wyrzucona na kostce czwórka, to zdanie w sumie z siedmiu wyrazów: "Zwinna małpa bardzo lubi jeść żółte banany".

9. Ostatnim etapem jest rozmontowanie pociągu i ułożenie pudełek w mojej metalowej walizce (wszystkie dzieci ją kochają), która służy do przechowywania pudelek i kart.




Wersja dla malutkich dzieci wygląda inaczej

1. Wyjmujemy "posiłki" ze "zwierzątek". Osobno rozkładamy pudełka z obrazkami zwierząt.


2. Kładę przed dzieckiem stosik kart kontrolnych wierzchem do góry.

3. Dziecko wybiera jedną kartę, szuka właściwych pudełek, układa je na karcie.




 

4. Dopiero wtedy nazywamy ilustracje i budujemy proste zdanie: np. Małpa je banana.

5. Analogicznie pracujemy nad pozostałymi kartami i pudelkami.

6. Gdy wszystkie pudełka zmontowane pokazuję dziecku, że teraz trzeba wysunąć do połowy "jedzenie" z pudełka i dołączyć kolejne (tak samo wysunięte) pudełko w taki sposób, by powstał pociąg.



7. Gdy mamy pociąg - do każdego zwierzaczka dokładamy kartę kontrolną.



8. Budujemy proste  zdanie: Małpa lubi banany.

9. Ostatnim etapem jest rozmontowanie pociągu i ułożenie pudełek w mojej metalowej walizce (wszystkie dzieci ją kochają), która służy do przechowywania pudelek i kart.






Zabawy na sporą porcję czasu.
Jędruś potrafi bawić się tym kompletem ponad 30 minut.

Jeśli podoba Ci się moje ćwiczenie i chciałabyś szablon A4 z ilustracjami zwierząt i pokarmu 
- zostaw prośbę  i adres w komentarzu.

niedziela, 15 listopada 2015

Chusta zrobiona ;-) Virus Tuch ;-)


Robiona od maja. 
Zeszło trochę czasu, ale oto jest.

Moja pierwsza chusta została skończona.

Po wypraniu i odciśnięciu wody w ręczniku chusta została poddana blokowaniu, 
czyli naciągnięciu, by wyschła w takiej formie, w jakiej ma docelowo wyglądać. 


Kiedy wyschła Jędruś pomógł mi powyciągać wszystkie długie szpilki i oto ona ;-)













Nie wiem jak Wam, ale mnie podoba się bardzo ;-) 
Bardziej niż bardzo.

Tak bardzo, że oto powstaje kolejna ;-)



Wzór ma wdzięczną nazwę "Virus" - ciekawe dlaczego / ;-)

sobota, 31 października 2015

Ciasto marchewkowe... ;-)


Nie wiem jak to się stało, że nigdy go nie piekłam.
Spotykam je od lat na blogach.

Dziś szatkując kupione warzywa myślałam, co upiec na jutro.
(lubię mieć zamrożoną włoszczyznę - kupuję na rynku warzywa, 
myję, ścieram na wiórki/kroję i wkładam do woreczków. 
Mam w ten sposób to, co lubię mieć w zupie ;-)

Wybór był oczywisty.... tyle startej marchwi ;-)

Przepis pochodzi ze strony poezja smaku ;-)

Składniki:

1,5 szklanki startej marchewki (ok.3-4 marchewki)

1,5 szklanki mąki
4 jajka
1 szklanka oleju
1 szklanka cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 płaska łyżeczka sody
1 łyżeczka przyprawy do piernika
1 łyżka cukru wanilinowego
1 szklanka pokrojonych orzechów włoskich
pół łyżeczki soli

Przygotowanie: 
Marchewkę trzemy na tarce o drobnych oczkach. 
Orzechy włoskie kroimy lub łamiemy na małe kawałki. 
Piekarnik nastawiamy na 180°C.
Jajka ubijamy mikserem z cukrem i cukrem wanilinowym przez ok. 3 minuty. 
Zaczynamy powoli dolewać olej – ciasto w trakcie mieszania wchłonie cały. 
Ciągle ubijając, stopniowo dodajemy mąkę wymieszaną z solą, proszkiem i sodą. 
Ciasto powinno być gęste. Dodajemy przyprawę do piernika. 
Na końcu wsypujemy odciśniętą marchewkę i orzechy. Mieszamy ostatni raz. 
Formę natłuszczamy lub wykładamy papierem do pieczenia. 
Wlewamy ciasto i pieczemy je ok. 45-55 min. (najlepiej sprawdzać patyczkiem). 
Moje ciasto marchewkowe polukrowałam lukrem cytrynowym.

LUKIER CYTRYNOWY:

- sok z połowy cytryny
- cukier puder (około 1 szklanki)
Do soku z cytryny wsypuję puder i mieszam. Wsypuję go tyle, aż lukier osiągnie odpowiednią konsystencję.
Zastyga niemal błyskawicznie.




Smacznego ;-)

Pewnie jest pyszne, bo domownicy krążą po kuchni:-)

sobota, 17 października 2015

Nalewka jeżynowa.


Dostałam od rodziców jeżyny. 


Wygrzane słońcem, pachnące.

Mogliśmy je zjeść, ale...
uznałam, że skoro taka w nich moc,
trzeba ją wykorzystać.

Nalewka z jeżyn ma wiele właściwosci leczniczych. 

Szczególnie cenią ją osoby,
które cierpią na choroby układu krążenia, 
ponieważ wzmacnia mięsień sercowy
i zmniejsza ryzyko rozwoju procesu miażdżycowego. 

Nalewka z jeżyn wspomaga pracę układu i stabilizuje pracę serca. 
Swoje lecznicze właściwości zawdzięcza 
dużej zawartości antocyjanów - przeciwutleniaczy, 
które wzmagacniają i odtruwają serce, 
a także witaminy C która uszczelnia naczynia włosowate, 
a co za tym idzie - zwiększa ich elastyczność.
(surowe owoce w 100g zawierają 21 mg tej cennej witaminy), 

I coś dla kobiet: jeżynówka jest naturalnym lekiem
łagodzacym objawy PSM i menopauzy.
Zawiera fitoestrogeny - naturalnie występujące estrogeny roślinne
działające w organizmie ludzkim jak żeńskie hormony.
Dzięki temu łagodzi wahania nastrojów, 
uczucie napięcia, czy zaburzenia ze strony układu pokarmowego.
Również w okresie menopauzy pomaga przeciwko uderzeniom gorąca.

Swoją nalewkę zrobiłam wg przepisu znlezionego tu:

Wygląda i pachnie cudnie.
Za trzy tygodnie będzie można ją posmakować ;-)




Został mi słój jeżyn nasączonych alkoholem i cukrem...
Myślę na co je spożytkować ;-)
jakieś podpowiedzi? ;-)