niedziela, 23 lipca 2017

Marzenka nad morzem - ćwiczenia w mówieniu ;-)

Nadszedł czas na szycie. 
Czas odpoczynku, ale jednak i trochę w pracy, 
czyli tak jak lubię najbardziej ;-)

Dawno temu zakupiłam leżak i klapki 
w moim ulubionym sklepie Tiger - w Sopocie.
Od pierwszego spojrzenia wiedziałam,
że będą idealne do mojej pracy ;-)

Potrzebowałam jednak trochę czasu, by uszyć.
Szycia potrzebowałam jak  oddechu.
Nadszedł czas... szycia ;-)

Tak więc pierwsza powstała plaża:

Na filc w kolorze piasku naszyłam filc w kolorze wody, 
całość obszyłam, doszyłam fale.

Kawałek wybrzeża gotowy ;-)
Oto moja plaża w Kołobrzegu ;-)



Zajęcia mają na celu:

- bogacenie słownika czynnego i biernego,
- ćwiczenia w orientacji w przestrzeni: na, pod, przed obok, przy, za,
- ćwiczenia w rozumieniu poleceń,
- ćwiczenia w opowiadaniu zdaniami,
- automatyzację głosek szeregu szumiącego.


Brakowało mi laleczki. 

Szukałam w sklepach, ale:
-  albo były ubrane,
- albo bardzo drogie,
- albo za małe, 
- albo nie takie.

Uszyłam Marzenkę ;-)
Po prostu:-)

Na fotce jeszcze przed doszyciem włosków.


Za wzór posłużyła mi taka laleczka: 


Troszkę ją przerobiłam
 i oto Marzenka - wypchana silikonowym granulatem.

Zadaniem dziecka jest wykonać kolejno polecenia:

"Posłuchaj - poproszę Cię teraz o umieszczenie na plaży
 różnych przedmiotów. 
Dobrze się zastanów układając przedmioty, 
by wystarczyło Ci miejsca.
Uważaj też, by zadanie wykonać prawidłowo."

1. Postaw leżak.

2. Przed leżakiem połóż ręcznik.

3. Obok leżaka połóż klapki.

4. Na oparciu leżaka powieś kapelusz.

5. Marzenkę posadź na leżaku.

6. Za leżakiem połóż czerwone kółko do pływania.

7. Przy linii wody połóż małe muszelki i bursztyny.

8. Na końcu plaży połóż dużą muszelkę.


Wykonane zadanie wygląda tak:


tzn prawie tak, bo sprytne oko zauważy, że nie położono koła do pływania ;-)

Czyli prawidłowo wykonane zadanie wygląda tak:


Porównujemy z dzieckiem trzymając wydrukowane zdjęcie,
czy prawidłowo wykonało polecenia.

Przechodzimy do automatyzacji głosek szeregu szumiącego:

Czytam zdania - dziecko powtarza.
Bardzo się starałam, by w tekście były tylko głoski szeregu szumiącego.

Marzenka pojechała do Kołobrzegu, bo lubi morze.

Przyszła na plażę.

Ma leżak i torbę różnych przedniotów.

Na ramie leżaka położyła różówy kapelusz.

Obok leżaka położyła klapki.

Przed leżakiem ma duży  ręcznik.

To pomarańczowy ręcznik w duże żółte koła.

Morze przyjemnie szumi.

Fale przypływają i odpływają.

Na brzegu morza leżą trzy małe muszelki,
 cztery bursztyny i jedna duża muszla.

Marzenka leży nie tylko na leżaku - leży też na ręczniku.

Gdy pływa w morzu bierze duże czerwone koło do pływania.

Nie pływa dobrze, ale koło jej pomoże.
----------------------------------------------------------------------

Kolejny punkt ćwiczeń to opowiadanie.
Bazuję tu na wiadomosciach, jakie były zawarte w opowiadaniu.
Tu nie przestrzegam zasady,
 by w wyrazach były tylko głoski szeregu szumiącego.
Zadaję dziecku pytania do określonej sytuacji:

1. Gdzie pojechała Marzenka?


Dziecko powinno powiedzieć jedną z kwestii:

Marzenka pojechała nad morze.
Marzenka pojechała do Kołobrzegu.
Marzenka pojechała na plażę.

2. Co robi Marzenka?


Marzenka leży na ręczniku. 
Marzenka leży na ręczniku, na plaży.
Marzenka leży na plaży, niedaleko brzegu morza.

Zaczynam bawic się laleczką ;-)

3. Co teraz robi Marzenka?


Marzenka weszła do wody.
Marzenka ma kapelusz na głowie.


Marzenka pływa w czerwonym kółku do pływania.


Marzenka leży na ręczniku.

Takich zdań możemy budować wiele. 
Pamiętamy że w zdaniu wymagamy przyjnamniej trzech wyrazów.
 Im więcej - tym moje logopedyczne serce się bardziej raduje ;-)

Proponujemy dziecku, by samo ułożyło historię na plaży ;-)
i motywujemy do opowiadania. 


Mam do Ciebie prośbę.

Może przyszło Ci do głowy zdanie,
którego nie ma w mojej opowieści,
a które pasowałoby do Marzenki na plaży?
Dopiszesz w komentarzu?

Trzeba tylko pamiętać, że wyrazy nie mogą zawierać głosek: 
- s, z, c, dz
oraz 
- ś, ź, ć dź.


wtorek, 11 lipca 2017

Gazety z lupą pochłonęły Jędrulka.

Trafiłam na nie przypadkiem. W Biedronce.

W sumie wielkim przypadkiem, bo spadły z półki wystawowej.
Podniosłam. 
Przy okazji obejrzałam i już po chwili przekopywałam regał w poszukiwaniu kolejnych.

Trafiłam jeszcze na dziewczęcą - bo z ziemi podniosłam chłopiecą ;-)



Jedrek zaginął.


Na 1,5 godziny uwaga mojego pięciolatka skoncentrowana była 
na odszukiwaniu, wykonywaniu poleceń, porównywaniu, klasyfikowaniu.

Na zdjęciu przelicza ile ukryto truskawek, cytrynek i brzoskwiń.



Owszem, potrzebował mojej pomocy do odczytania polecenia, 
czasem pomagałam przy zadaniach z literami, 
ale generalnie obie książeczki zrobił sam.

Niezwykle mądre książki za cudną cenę.



Siedzę i układam scenariusze, bo koniecznie muszę je wykorzystać w terapii.
Sama lupa jest fascynująca.
Obrazek pokryty jest kropeczkami tak bardzo, że bez lupy nie widac nic.

Po przyłożeniu lupy pojawia się ilustracja ;-)



Nie wiem, czy widać na zdjęciu - w lupie jest cyfra 7.



Każda książeczka ma 23 strony A4 bardzo ciekawych zadan 
o różnym stopniu trudności.
Mnie sama urzekły, a jestem bardzo wymagająca
 jeśli chodzi  książeczki dla dzieci,

Muszę jutro poszukać, 
bo ekspedienkta mówiła mi, że były jeszcze z Krainą Lodu ;-)

Macie, kupiłyście? Możecie podzielić się spostrzeżeniami?

To naprawde genialne książki dla dzieci.

Na fotce poniżej Jędruś szuka i porównuje ilustracje, 
na kórych samolot przekracza linię mety czyli:

- ogląda ilustrację,
- ocenia, czy fajnie zrobione ujęcie,
- wystawia ocenę za zdjęcie dotykając odpowiedniej ilości gwiazdek 
(gdzie 3 to najlepsza ocena),
- przelicza,
- jedno ze zdjęć przedstawia tylko tył samolotu 
 nieładne to zdjęcie - mówi Jędruś - dam mu jedną gwiazdkę.


Jeśli nie kupiłaś - poszukaj w swoim sklepie. 
Kupowałam dziś więc to pewnie bieżąca oferta.



poniedziałek, 10 lipca 2017

Wulkan półprawdziwy - radość prawdziwa ;-)


Od zawsze Jędruś bardzo lubi wszelkie nasze zabawy.

I pewnie nie on jeden lubi bawić się z mamą. ;-)

Nadszedł czas na zrobienie wulkanu
nazwanego u nas "urodzinowym",
 bo robiliśmy go akurat w urodziny Jędrulka.


Choć nie było to prawdziwy wulkan - udał się świetnie.

Nie przeszkadzało nam, że erupcja nie dokonała się 
- zresztą nie było jej w planach.

Zainspirowana filmem w sieci
zakupiłam nasz ulubiony hydrożel.


Wybraliśmy cztery szklanki, wsypaliśmy kuleczki,
zalaliśmy wodą.

Wieczorem....


Po trzech godzinach....


Następnego dnia rano...



Zabawa miała mieć miejsce następnego dnia 
- kulki muszą porządnie napęcznieć.



Do dużego szklanego wazonu napełnionego wodą
Jędruś powoli wsypywał kolorowe kulki.

Kiedy już wszystkie kulki znalazły się w wodzie 
- wrzucilismy tabletkę Alka-zelcer
(do kupienia w aptece)

Tu można zobaczyć jak fajnie musująca tabletka poruszyła wodą i kulkami.


Niestety - musowanie szybko się skończyło
 - ale wrzuciliśmy jeszcze drugą tabletkę,
a potem magnez ;-)

Jak widać  - ogrom radości ;-)

Spróbujcie ze swoimi dziećmi ;-)
Jędruś dopytuje, kiedy znowu będzie wulkan ;-)

Lada chwila - wszak i kulki i tabletki w gotowości ;-)

piątek, 7 lipca 2017

Nowości ze strony Soyvisual ;-)

O mojej ulubionej stronie pisałam już wcześniej.
W ogromnej przestrzeni stron o charakterze terapeutycznym
ta zdecydowanie prowadzi.
Ma bardzo fajne, czytelne i.... ładne pomoce ;-)

Możesz o niej doczytać tu.

W ciągu kilku dni strona opublikowała nowe karty do komunikacji.
Przetłumaczyłam na nasz język i dołączyłam do pokaźnego już zestawu.
Powstaje bardzo fajna pomoc do komunikacji.

1. O tym, jak siostra pilnuje braciszka/siostrzyczkę i musi posprzątać, 
bo nie zauważyła, że smyk ubrudził czekoladą lustro.


2. O tym, jak dzieci pojechały na wakacje nad morze. 
Rozłożyły ręcznik, obok którego stoi wiaderko. 
Stoją na środku ręcznika, na słonecznej plaży 
- dziewczynka przed chłopcem.


 3. O tym jak maluszek stoi w łóżeczku, a dookoła tyle się dzieje: 
kot siedzi pod łóżkiem, misiu siedzi na szafce.

4. O dziadkach, którzy spędzają wakacje żeglując.

------------------------------------------------------------------------------------------------------

Pytacie jak pracuję z kartami Soyvisual.

Ano na przykład tak:

1. Drukuję sobie kilka kopii tej samej karty.

2. Laminuję, albo nie.

3. Rozcinam obrazki.

4. Wyszczególniam z dzieckiem pojedyncze składniki obrazka.

5. Zaczynamy układanie zdań.

6. Jeśli dziecko potrafi - pokazuje paluszkiem kolejne, potrzebne do budowy zdania obrazki.
     Jeśli nie - ja układam obrazki w kolejności, w jakiej powinny być w zdaniu.

7. Opowiadamy dotykając palcem obrazka, który właśnie nazywamy.

(tu będą fotki )

Moi podopieczni często są jeszcze na poziomie konkretów.
Gdyby nie te pomoce  - na polecenie "opowiedz, co się dzieje na tej ilustracji"
wymieniliby elementy obrazka.

Praca z takimi kartami pozwala odkryć zależności, nazwać czynności,
zauważyć, że ilustracja ma treść.
Opowiedzieć ;-)

Najbardziej lubię, 
gdy w czasie opowiadania dziecko mówi słowa, 
których nie ćwiczymy, a które pasują do treści obrazka.

Na przykład:
- oni tam byli długo, do wieczora (słonce na ilustracji zachodzi)
- oj nie jest im zimno (słonce zachodzi, nie jest ciepło)
- zrobili dwie babki,
- a nie mają czapki? (moje ulubione, 
            bo Jędruś bez czapki nie rusza się z domu)

Owszem, to samo mozna ćwiczyć wieloma innymi pomocami 
(np obrazkami z programu Boardmarker)
ale te maja swój urok ;-) Są takie - prawdziwe ;-)

Jeśli chcesz  - zostaw dobre słowo i adres e-mail, a podeślę Ci te  cztery plansze.

Jeśli nie masz tych wcześniejszych, a chcesz mieć  - komentarz zostaw tu:


sobota, 1 lipca 2017

Sudoku - moja ulubiona gra ;-)


Przymierzałam się do tej gry już dawno, ale albo zapominałam, albo jej nie było.
Kiedyś wyglądała ciut inaczej, niemniej - zasady takie same.

Trafiłam na nia niedawno w Empiku w fajnej promocji i oto mam ;-)



Ci, którzy zaglądają po raz pierwszy powinni wiedzieć,
że pracuję głównie z dziećmi o nieco innych możliwościach.

Wiele pomocy wykorzystuję w taki sposób, by stymulować rozwój.
Tak samo dzieje się w przypadku Sudoku.

W kartonie jest:

- ramka,
- 24 plansze dwustronne,
- klepsydra (do grania na czas, ale my nie używamy jeszcze)
- znaczniki.
- klocki, które trzeba 
okleić naklejkami wg instrukcji (obrazki i cyfry)
- karty kontrolne,

Na pierwszy rzut oka to łatwa układanka, 
ale trzeba wiedzieć, że bez cierpliwości 
oraz umiejętności logicznego myślenia  
rozwiązanie diagramu jest niemożliwe.

W mojej pracy sudoku pomaga w:

- koncentracji,
- ćwiczeniu małej motoryki (przenoszenie elementów),
- klasyfikacji wg jednej cechy: taki sam,
- przeliczaniu do 4,5,6,
- spostrzeganiu
- wnioskowaniu
- porównywaniu
i oczywiście w budowaniu wypowiedzi ;-)

Zaczynamy ;-)

Wybieram planszę nr 1 - o najłatwiejszym poziomie.


Wskazuję jakie potrzebne nam klocki:
samolot, auto, krowa, statek


Układam  z dzieckiem klocki na narysowanych obrazkach.
Moje dzieci często są na etapie konkretu - tak jest nam łatwiej.

Porównuję, co mamy już z paska nad planszą.


Sprawdzamy, co nam zostało: samolot i statek ;-)

Dopiero teraz tłumaczę zasadę sudoku, 
że w słupkach i rządkach obrazki nie mogą się powtarzać.
O tym, że w kwadratach również na początku nie mówię.
Ale ze starszymi dziećmi - i owszem.


Skoro statek nie pasuje (bo jest w słupku, niżej) wybieramy samolot.


Pierwszy rząd mamy ułożony:


Sprawdzamy sobie z kartą odpowiedzi, czy mamy dobrze ;-)


Tak samo robimy kolejne rzędy układanki.


Jeśli dziecko radzi sobie z odejściem od konkretu możemy pracować
uzupełniając brakujące obrazki, a nie jak my - układać wszystkie konkrety.


Plansz jest sporo - o różnym stopniu trudności ;-)



Po drugiej stronie każdej planszy jest wariant z cyferkami.
(klocki oklejamy z jednej strony obrazkim, z drugiej - cyfrą)


Oczywiście tu na fotce - najłatwiejsza.

Kiedy mamy już ułożoną planszę 
sprawdzam z dzieckiem spostrzeganie, rozumienie.
Szukamy określonych obrazków:
 - poszukaj, gdzie jest statek... itp

Dziecko wtedy pokazuje nam wszystkie obrazki, 
czyli wszystkie statki itp.


Sudoku ma jeszcze jedną fajną cechę
- może słuzyć po prostu jako układanka lewopułkulowa,
o znaczeniu których warto doczytać np. tu.

Wtedy układamy obrazki wg karty odpowiedzi.




I sprawdzamy, czy mamy dobrze ułożone ;-)


Jeśli macie niedaleko do Empiku, to właśnie jest promocja ;-)


Polecam, bo to naprawdę świetne ćwiczenia.

Jesli doczytałaś/doczytałeś do końca - zostaw jakiś znak. ;-)

Niedługo wpis o tym, jak jeszcze można wykorzystać tę grę ;-)

Logopedzi zauważą zapewne, 
że wśród klocków jest:
- statek, samochód, słońce, samolot
 - czyli możemy automatyzować przy okazji szereg syczący ;-)




sobota, 10 czerwca 2017

Żuławskie Targi Rolne w Starym Polu.

Nie samą pracą człowiek żyje ;-)

Wolny dzień - więc wyruszamy ;-)

Tym razem wybraliśmy 24 Żuławskie Targi Rolne
w Starym Polu.

Jeździmy od lat. 




Po to, bo zobaczyć niezwykłe i zwykłe rośliny.




Po to, by obejrzeć maszyny rolnicze, piece grzewcze
 i inną ciekawą technikę wsi i miast.


Po to, by przejść się przez targowisko rękodzieła, ubrań, zabawek.


Spróbować przeróżnych smakołyków jak chleb ze smalcem, oscypek z żurawiną,
 miody pitne, świeże piwo itp.



Zobaczyć zwierzęta. Przeróżne ;-)



 



W tym roku spędziliśmy na Targach niewiele czasu, 
bo nadciągała burza, a jedyna rzecz jakiej się boję - to panika tłumu.


Niemniej widzieliśmy fajne rzeczy ;-)

Jędrek wsiadł do traktora (gąsienicowego):

 


  

Spacerowaliśmy uliczkami targowymi ;-)

 


Kupiliśmi wielki bochen żytniego chleba.



Zatrzymaliśmy się przy stoisku grillowym, 
ale zniechęciły nas ceny ogromnych karkówek.


(9 zł za 100 g.
Wysmażone, przypalone, ważyły średnio - 300 g:-) 
Nie lubię niemądrze wydawać pieniędzy...

Byliśmy na pokazach zwierząt.

Właśnie odbywał się przegląd: 
Krajowy Czempionat Koni Sztumskich - pięknych i wielkich.


 



 Nam się podobało, a czy podobało się Jędrusiowi?


W drodze powrotnej zajechaliśmy na obiad do restauracji, 
która przeszła niedawno Kuchenne Rewolucje.

Jeśli lubicie czekać 45 minut na obiad 
(przy raptem trzech zajętych w lokalu stolikach)...

Kawa i "czekadełko" - maleńkie... bardzo maleńkie, 
po 15 minutach czekania...



Na zdjeciu zupa - krem z białych warzyw
 z wkładką buraczaną i grzanką z kozim serem.
Pyszna.


:-) Czekamy dalej....


I dotarło drugie danie....


Jeśli lubicie "mizerię" z  surową cebulą i pieprzem.
Surówki na wymianę nie było...... ech

Ja miałam polędwiczki, ale moja komórka odmówiła współpracy.

W każdym razie to był bardzo udany dzień ;-)