czwartek, 21 lutego 2019

Awaria poczty


Mam mały problem z pocztą. 

Myślę, że przez weekend powinam sobie z tym poradzić.

Wszystkim, którzy wysłali prośby o materiały na pewno odpowiem, 

ale na ten moment wymaga to trochę czasu.

Uzbroicie się w cierpliwość ;-) 

Warto ;-)





poniedziałek, 28 stycznia 2019

Łąka - odejście od wymiaru 3D do zdania - AAC.



Na jednej z grup FB znalazłam inspirację  do stworzenia pomocy,
która może pomóc moim podopiecznym 
w zapamiętaniu, że jest liczba pojedyncza i mnoga, 
a co za tym idzie - inaczej mówimy.

Co prawda pokazana pomoc autorstwa Angeliki Pozerskiej
dotyczyła innego aspektu, 
ale zainspirowała mnie, by stworzyć pomoc, 
potrzebną do ćwiczenia pojęcia liczby pojedynczej i mnogiej,
 a co za tym idzie - nazwanie rzeczownika w liczbie pojedynczej i mnogiej.

Ta sama pomoc pomoże mi też przejść od wymiaru 3D - zabawka, 
do 2D - obrazki 
i w efekcie do zdania.

Przebieg ćwiczenia:

1. Ustawiam na łące zwierzę - no dobra - łąkę udaje zielony mop ;-)
2. Budujemy zdanie na karcie pracy: Na łące jest krowa. (dziecko dokleja obrazek krowy)


3 Następnie dostawiam drugą krowę i budujemy nowe zdanie: Na łące są krowy.

4. Wskazuję dziecku na różnicę w zapisie wyrazów - jest - są, krowa - krowy.

5. Przeliczamy i mówimy: jedna krowa, dwie krowy.



Analogicznie pracujemy na pozostałych zwierzętach.



Kiedy już mamy opracowane układanie zdań
przy pomocy figurek i ...zielonego mopa udającego łąkę
odkładam zabawki,  a na łące - kartce układam ilustracje
 i zaczynamy od nowa budowanie zdań.

(tu będą jutro zdjęcia)


PS. 
Moje dzieci nie korzystają z samej komunikacji wspomagającej. 
Mają Opóźniony Rozwój Mowy lub deficyty o charakterze afatycznym. 
Takie pomoce znacznie ułatwiają nam programowanie języka.



niedziela, 27 stycznia 2019

Terapia ręki - szkolenie idealne.


Mam  za sobą jedno szkolenie ręki. Zrobione dawno.
Szukałam czegoś o większym zakresie.

Znalazłam tu:


(zdjęcie z FB - mam nadzieję, że mogłam udostępnić)


Nikt mi nie polecał, nie czytałam opinii - wybrałam.

Pojechałam.




                                                     Nie wiem kiedy minął cały dzień.....

W wielkim skrócie:

- warto spędzić cały dzień na tym szkoleniu.

- materiały opracowane cudnie, wydrukowane w formie podręcznika, 
na grubym papierze, jednostronnie - można sobie było uzupełniać notatkę.

- olbrzymi zestaw pomocy do terapii ręki - można było dotknąć, pomacać. 
Urzekło mnie kilka i to, że.... większość mam ;-)

- bardzo duża, wygodna sala. część szkolenia na krzesłach, sporo na podłodze,

- możliwość nauczenia się masażu (łącznie z pokazem na sobie - przez prowadzącą)

- praca w grupach, zespołach,

- kawa/herbata/woda dostępna przez cały czas ;-)

- niezwykłe zdyscyplinowanie czasowe prowadzącej 
(na mnie zrobiło to ogromne wrażenie)

- świetny dystans prowadzącej do siebie ;-)

- głos prowadzącej - muszę to napisać jako neurologopeda
 - w ostatniej minucie szkolenia mówiła tak samo jak w pierwszej. 
Świetna emisja, dobre tempo - głos, którego można słuchać;

- ogrom wiedzy podanej w taki sposób, 
że odkrywałysmy w sobie oczywistość tych prawd,

- przekazanie nam od podstaw wiedzy, potrzebnej do diagnostyki i terapii.

- wyposażenie w wiarę, że umiemy pomóc,

I jeszcze - osobiście bardzo lubię, gdy prowadzacy wyświetla jeden slajd i z życia/pasji/pracy prowadzi szkolenie, a nie gdy wyświetlane i odczytwane są slajdy, które trzeba przepisać.

Szkolenie prowadzone przez  panią Katarzynę Gromelską 
znalazło się wśród moich szkoleń idealnych, wartych polecenia,
a podnoszę swoje kwalifikacje od 23 lat - tyle pracuję w zawodzie.





Tu można znaleźć wykaz moich szkoleń.

poniedziałek, 21 stycznia 2019

Memo trzyelementowe - prezent od PUS-a ;-)


Dostałam w Wigilię życzenia od wydawnictwa Epideixis,
którego partnerem jestem od dwóch lat.
Pachnąca gałązka, życzenia i pięć drewniany elementów.

W lumpeksie dawno temu, za całe 4 zł zakupiłam "coś".
30 kart wielkości podkładki pod kubek z twardego kartonu.
Raczej nie do wykorzystania w mojej terapii - to gra z angielskimi piosenkami - coś jak kalambury,
ale podkładki fajne.

  

 


Wydrukowałam podpisy, wydrukowałam ilustracje.
Zmonotowałam grę ;-)



Na początek poznajemy karty, by wiedzieć, czego bedziemy szukali.

Uwierzcie - trzyelementowe memo to naprawdę niełatwa gra.

Jedna zasada, o której trzeba pamiętać to:
karta z podpisem zostaje odkrytą na zawsze. ;-)

Rozkładamy karty obrazkami do dołu:


Wybieramy trzy, odwracamy je.
W trakcie gry pilnujemy, by dziecko nie przesuwało kart 
tylko odwracało i kładło w miejsce,
z którego wzięło.


Dzięki temu szybciej zapamiętamy, co gdzie leży, choć i tak nie jest łatwo ;-)


Pierwszy "komplet" odkryty - anioł.
 Gramy dalej, bo już wszyscy rozumiemy o co chodzi.


 Mamy  komplet drugi : renifer ;-)



Rozgrywka trwa, walczymy o kolejne komplety.

Finał gry jest taki - przegrałam mając dwa komplety ;-)
Jakby nic nowego, że przegrałam, ale uwierzcie - to naprawdę wciągająca gra ;-)



Fajnie zauważać kiedy dziecko odkrywa, że drewniane elementy powodują, że karta jest wyższa.
Kiedy dochodzą do wniosku, że nie ma sensu odkrywac dwóch "wysokich", bo na pewno nie bedzie tam kompletu. Itp.

Lubię takie gry ;-)
 I lubię Epideixis ;-)




środa, 9 stycznia 2019

Czerwona chusta.


Robiona szybko, z prostego wzoru wyszperanego w sieci.

Wyglądała tak: 



Uwielbiam ją....

Schemat mnie urzekł prostotą. 


To taka chusta, która robi się sama ;-)

W szafie leżał czerwony kokonek i oto mam ;-)

Ostatnia zmiana nitki - ostatni supełek ;-)


Zużyłam cały motek. Z 1200 metrów nitki zostało tyle....


Fotka zrobiona przed blokowaniem:


i w czasie blokowania: 



I oto mam ;-)

  





To moja pierwsza czerwona chusta. 

Bardzo się temu dziwię, bo lubię ten kolor ;-)

Wymiary: 260cm szeroka, 130 cm wysoka ;-)





wtorek, 1 stycznia 2019

Nadziany kopytek - czyli potrawa bez nazwy ;-)


Znalazłam na FB przepis potrawy.
Smakowicie się zapowiadał.
Zrobiłam i moi domownicy uznali, że pycha.




Smakuje jak odsmażone kopytka podane z mięsem.



Pracy tak sobie, anie mało, ani dużo, ale warto,
bo smaczne, sycące i ...inne ;-)

Składniki:

FARSZ

- mięso z rosołu,
- marchew z rosołu,
- cebula podsmazona na tłuszczu

wszystko zmielić, doprawić solą i piprzem - dość zdecydowanie.

Ciasto:

klasyczne na kluski śląskie, czyli
- ugotować ziemniaki,
- zmielić gorące, wystudzić
- w misce odebrać 1/4 z porcji ziemniaków.
- wybrane miejsce wypełnić mąką ziemniaczaną,
- dodać jajko,
zagnieść całość.



Z ciasta formować placki, kłaść porcję farszu, przykryć drugim plackiem,
zmontować rulon/kotlet.




Zamoczyć w jajku (jajko rozmącone z mlekiem, posolone), otoczyć w bułce tartej.
Usmażyć na złoto.

Podawać z surówką, można z sosem.



Pyszne na ciepło i na zimno.
Bardzo sycące.


Wersja: jako kotlet




Smacznego :-)


poniedziałek, 24 grudnia 2018

Święta w AAC

Zostawiam Wam dwie plansze, na których pracowałam w przedświątecznym okresie.

Na pierwszej rozważalismy, czy jesteśmy grzeczni ;-)

Wielu z moich podopiecznych pytało, 
czy można tak pół na pół - trochę grzecznym i trochę niegrzecznym.



Kliknij prawym klawiszem na obrazku i zapisz - jest Twoja.


I jeszcze życzenia <3 p="">


Cieszcie się sobą w te Święta.

Magicznych Świąt Wam życzę.