poniedziałek, 21 lipca 2014

Jędruś i Laban


Kiedy po raz pierwszy zobaczylam u Bielemorele konika na kiju
wiedziałam, że MUSZĘ uszyc Jędrusiowi takiego samego.
Tylko jakby ciagle brakowało czasu.

Tydzień temu, w niedzielę Jędrek zasnął z J.
i stało się:)
Wydrukowałam schemat,
wyszperałam szmatki, wlóczkę, kij i zaczęłam.

Kurs jest idealnie rozpisany więc nie będę Was zamęczała
etapami szycia.

Bardziej kreciło mnie to, ze znowu MAM CZAS.
Że znowu moge usiąść przy maszynie,
ciąć tkaniny, dopasowywać.
nie myslałam, że dawało m ito wczęsniej aż tyle radości.

Najpierw był szablon:


Potem byl jeden dzień szycia, wypychania i obsadzania na kijku.


Początkowo Jędrulek czuł respekt przed koniem:)



  ale dzielnie doniósł go do taty:)


a tata pokazał, że koń jest super :)


Jędrek głaskał konika i tulił:)




Ba, nawet zastanawiał się, czy on może nie głodny
karmiąc go jakąś częścią, którą miał w rączce (przejściówka minijack :))



Zaprzyjaźnili się tak, że poszli do namiotu:)



To Laban - nagroda dla tego, kto zganie skąd to imię:)))

Znowu w moim domu słychać było maszynę do szycia.
Mam juz naszykowane tkaniny na nastepną rzecz...
szukam czasu:)





3 komentarze:

  1. Tka pewnie Jędruś woła Waszego czworonożnego domownika:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ;-) ale poczekamy jeszcze na jakąś odpowiedź:)

    OdpowiedzUsuń
  3. pewnie od Rudolfa
    :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje słowa ;-) Są inspiracją do mojej dalszej pracy ;-)